choć po ostatnim wypadzie w celu "przezierów" stwierdzam, że na rydze może być już za późno - za bardzo przeschło, zwłaszcza, że ubiegłoroczna jesień również bardzo sucha była i grzybnia mocno zredukowana ...
mówi się o nas Polakach w świecie, że jesteśmy strasznymi maruderami, że w razie niesprzyjających okoliczności wyciągamy i przerabiamy same czarne scenariusze ... dzisiejszy ranek pokazuje inną twarz ... wracam z rannej mszy, zimno, ponuro, leje od wieczora ... idę i paszcza i się cieszy, że dla grzybów przyszłość jest. Wyprzedza mnie dwóch żentelmenów i zaczynają rozmowę: "Pięknie leje, no pięknie za tydzień powinno w lesie ruszyć, pierwsze kureczki... ". No - myślę, wreszcie ktoś jak ja cieszy się z tej pogody, na co za chwilę zbliżają się inni dwaj panowie i rozmowa schodzi na podobne tory; "Niech pada, bo ja już ostatnie zapasy suszonych wyczerpałem a i w spiżarce w przetworach pustki - niech pada. "
Tak więc Polak też potrafi w paskudnej, zniechęcającej pogodzie plusy dostrzec ....i uczcie się od tych panów dostrzegania pozytywów, Ci, którzy idąc za modą świata popadacie w depresje, stany apatycznego hibernowania do lepszych momentów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz