znajomi z Bieszczad nie wierzą, że u mnie posucha i grzybów nie ma, jeszcze bardziej nie wierzą w suszę - przecież u nich padało i wysyp, że pławić się można albo grabiami czesać ... no cóż akurat tym niedowiarkom zazdroszczę ...
ale wracam wczoraj z hipo wieczorkiem, szyby w samochodzie wszystkie pootwierane i wdycham, napawam się tym zapachem - mokre liście, sosnowa żywica i nieśmiały, coraz bardziej przebijający się zapach grzybni .. daję po hamulcach i wpadam na placyk gdzie kurki zawsze są (dla mnie) ... i widzę całe rodziny - jeszcze malutkich, nieśmiało świecących swoimi żółtymi kapeluszkami ... gęba mi się cieszy od ucha do ucha ...
wracam do domu i ...wyciągam z dna szuflady (tak na przyszłość) stary przepis:
KURKI ZAPIEKANE Z ZIEMNIAKAMI
1 kg ziemniaków
ok. 200 kurek (im więcej tym smaczniej)
15 dag sera żółtego
2 ząbki czosnku
liście laurowe
kubek śmietany
1 jajo
cebule - ile kto lubi (ja zaczynam od 4)
szczypta gałki muszkatołowej
1/4 kostki masła
sól, pieprz i kto tam lubi czym doprawiać
W osolonej wodzie z dodatkiem liści laurowych ugotować na półtwardo ziemniaki. Cebulę skroić, zeszklić na maśle, dorzucić kurki i smażyć jakieś 10 minut. Żaroodporne naczynie wysmarować masłem. Warstwami układać w nim pokrojone w plastry ziemniaki na przemian z kurkami, posypując każdą warstwę pieprzem, ziołami, drobno posiekanym czosnkiem i startym serem. Całość zalać śmietaną zmieszaną z roztrzepanym jajem (genialne określenie ;-D), gałką muszkatołową, olą i ewentualnie resztą sera. Zapiekać jakieś pół godziny w 180 stopniach. Można też zapiekać w kokilkach same kurki bez ziemniaków ... a można też usmażyć same kurki w masełku lub śmietance ...zawsze to mniej roboty a kureczki w każdej postaci wyśmienite
niemniej Samcznego życzę wszystkim, którzy spróbują coś z tego przepisu przyswoić i przerobić

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz