kiedyś padło w moją stronę pytanie: Jakie grzyby lubisz najbardziej?. I tu temat woda dla mnie i godziny wysłuchiwania dla pytającego. Podpowiadam: można prościej zamknąć temat, stawiając konkretne pytania. Np.Jaki jest twój ulubiony grzyb pod względem smaku?. Wtedy odpowiadam: Gronówka i boczniak (czyt. żagiew okółkowa). Jaki jest najpiękniejszy grzyb wg ciebie? i moja odpowiedź: Szyszkowiec łuskowaty. Jakie grzyby najbardziej lubisz zbierać? - takie, które nie rosną ławicami jak opieńki, pieczarki, płachetki ...
i z tymi ostatnimi wiąże się właśnie jedna z historyjek moich grzybiarskich wędrówek
kilka lat temu przez trzy lata pod rząd wypadały kiepściutkie lata na grzyby - tych szlachetniejszych nie uświadczył, więc zapełniało się koszyki gołąbkami, kurkami i właśnie płachetkami zwanymi w moich stronach również turkami.
Wrzesień, 27 st. w cieniu ale wcześniej polało przez 2 tygodnie, ruszamy z Tatą na podbój ocieckich lasów ... w których pustki .... Tata rzuca propozycje, że może na torfowiska się machniemy - tam bardziej mokro - a nuż coś wyrosło ... myśl jest więc za tym idzie działanie .... i owzem rosną całe plantacje .... Tata przysiadł i "czesze" grzybki .... ja, że nie lubię postojów łudzę się, że może w okolicy dalszej na coś się napatoczę, zwiedziłam więc bliższe i dalsze okolice i wracam na pusto przez pobliską górkę .... na górce trafiło się jakieś 50 płachetek, więc gdy "z braku laku i kit dobry" i ja biorę się za zbieranie, jednocześnie zerkając za Tatą ... nie upłynęło 10 minut jak do wspomnianego rodzica podchodzi grzybiarz z tekstem: "Panie, co pan robisz - to trujące i to śmiertelnie .... u nas we wsi to już kilka osób na tamtem świat ....; zostaw pan to, to niejadalne..." Ja znając Tatę nadstawiam ucha bo ten zatroskany monolg grzybiarza nie obejdzie się bez komentarza i słyszę: "To nie do jedzenia - to dla teściowej". Gościa troszkę przytkało i bez słowa odchodzi. Ja z górki mam dobre pole widzenia i widzę, że gość nie odchodzi za daleko, i coraz dokładniej przygląda się płachetkom, dokonuje prób "na język" i zataczając koło trafia do mnie na górkę, gdzie ja już pod wierzch koszyka mam naczesane płachetek. I zagaja: "O widzę, że Pani zbiera takie grzybki, są ludzie co zbierają - ja takich bylejakich do jedzenia nie zbieram". Na co ja nieodrodna córka Tatusia rzucam: "To nie do jedzenia to dla teściowej". Gościu zbaraniał, nic nie rzekł, zabiara się odejść na co ja mu jeszcze dowalam: "I na dodatek z pustym koszykiem z lasu nie wracam". Mijaliśmy go pół godziny później jak przyczajony na kolanach zapełniał koszyk płachetkami ....
.... czy je zjadł, czy uszczęśliwił teściową.... - to już nie moja opowieść ...
wtorek, 21 sierpnia 2012
czwartek, 16 sierpnia 2012
RUSZAJĄ KURKI
znajomi z Bieszczad nie wierzą, że u mnie posucha i grzybów nie ma, jeszcze bardziej nie wierzą w suszę - przecież u nich padało i wysyp, że pławić się można albo grabiami czesać ... no cóż akurat tym niedowiarkom zazdroszczę ...
ale wracam wczoraj z hipo wieczorkiem, szyby w samochodzie wszystkie pootwierane i wdycham, napawam się tym zapachem - mokre liście, sosnowa żywica i nieśmiały, coraz bardziej przebijający się zapach grzybni .. daję po hamulcach i wpadam na placyk gdzie kurki zawsze są (dla mnie) ... i widzę całe rodziny - jeszcze malutkich, nieśmiało świecących swoimi żółtymi kapeluszkami ... gęba mi się cieszy od ucha do ucha ...
wracam do domu i ...wyciągam z dna szuflady (tak na przyszłość) stary przepis:
KURKI ZAPIEKANE Z ZIEMNIAKAMI
1 kg ziemniaków
ok. 200 kurek (im więcej tym smaczniej)
15 dag sera żółtego
2 ząbki czosnku
liście laurowe
kubek śmietany
1 jajo
cebule - ile kto lubi (ja zaczynam od 4)
szczypta gałki muszkatołowej
1/4 kostki masła
sól, pieprz i kto tam lubi czym doprawiać
W osolonej wodzie z dodatkiem liści laurowych ugotować na półtwardo ziemniaki. Cebulę skroić, zeszklić na maśle, dorzucić kurki i smażyć jakieś 10 minut. Żaroodporne naczynie wysmarować masłem. Warstwami układać w nim pokrojone w plastry ziemniaki na przemian z kurkami, posypując każdą warstwę pieprzem, ziołami, drobno posiekanym czosnkiem i startym serem. Całość zalać śmietaną zmieszaną z roztrzepanym jajem (genialne określenie ;-D), gałką muszkatołową, olą i ewentualnie resztą sera. Zapiekać jakieś pół godziny w 180 stopniach. Można też zapiekać w kokilkach same kurki bez ziemniaków ... a można też usmażyć same kurki w masełku lub śmietance ...zawsze to mniej roboty a kureczki w każdej postaci wyśmienite
niemniej Samcznego życzę wszystkim, którzy spróbują coś z tego przepisu przyswoić i przerobić
ale wracam wczoraj z hipo wieczorkiem, szyby w samochodzie wszystkie pootwierane i wdycham, napawam się tym zapachem - mokre liście, sosnowa żywica i nieśmiały, coraz bardziej przebijający się zapach grzybni .. daję po hamulcach i wpadam na placyk gdzie kurki zawsze są (dla mnie) ... i widzę całe rodziny - jeszcze malutkich, nieśmiało świecących swoimi żółtymi kapeluszkami ... gęba mi się cieszy od ucha do ucha ...
wracam do domu i ...wyciągam z dna szuflady (tak na przyszłość) stary przepis:
KURKI ZAPIEKANE Z ZIEMNIAKAMI
1 kg ziemniaków
ok. 200 kurek (im więcej tym smaczniej)
15 dag sera żółtego
2 ząbki czosnku
liście laurowe
kubek śmietany
1 jajo
cebule - ile kto lubi (ja zaczynam od 4)
szczypta gałki muszkatołowej
1/4 kostki masła
sól, pieprz i kto tam lubi czym doprawiać
W osolonej wodzie z dodatkiem liści laurowych ugotować na półtwardo ziemniaki. Cebulę skroić, zeszklić na maśle, dorzucić kurki i smażyć jakieś 10 minut. Żaroodporne naczynie wysmarować masłem. Warstwami układać w nim pokrojone w plastry ziemniaki na przemian z kurkami, posypując każdą warstwę pieprzem, ziołami, drobno posiekanym czosnkiem i startym serem. Całość zalać śmietaną zmieszaną z roztrzepanym jajem (genialne określenie ;-D), gałką muszkatołową, olą i ewentualnie resztą sera. Zapiekać jakieś pół godziny w 180 stopniach. Można też zapiekać w kokilkach same kurki bez ziemniaków ... a można też usmażyć same kurki w masełku lub śmietance ...zawsze to mniej roboty a kureczki w każdej postaci wyśmienite
niemniej Samcznego życzę wszystkim, którzy spróbują coś z tego przepisu przyswoić i przerobić
środa, 15 sierpnia 2012
WRESZCIE PADA
choć po ostatnim wypadzie w celu "przezierów" stwierdzam, że na rydze może być już za późno - za bardzo przeschło, zwłaszcza, że ubiegłoroczna jesień również bardzo sucha była i grzybnia mocno zredukowana ...
mówi się o nas Polakach w świecie, że jesteśmy strasznymi maruderami, że w razie niesprzyjających okoliczności wyciągamy i przerabiamy same czarne scenariusze ... dzisiejszy ranek pokazuje inną twarz ... wracam z rannej mszy, zimno, ponuro, leje od wieczora ... idę i paszcza i się cieszy, że dla grzybów przyszłość jest. Wyprzedza mnie dwóch żentelmenów i zaczynają rozmowę: "Pięknie leje, no pięknie za tydzień powinno w lesie ruszyć, pierwsze kureczki... ". No - myślę, wreszcie ktoś jak ja cieszy się z tej pogody, na co za chwilę zbliżają się inni dwaj panowie i rozmowa schodzi na podobne tory; "Niech pada, bo ja już ostatnie zapasy suszonych wyczerpałem a i w spiżarce w przetworach pustki - niech pada. "
Tak więc Polak też potrafi w paskudnej, zniechęcającej pogodzie plusy dostrzec ....i uczcie się od tych panów dostrzegania pozytywów, Ci, którzy idąc za modą świata popadacie w depresje, stany apatycznego hibernowania do lepszych momentów.
mówi się o nas Polakach w świecie, że jesteśmy strasznymi maruderami, że w razie niesprzyjających okoliczności wyciągamy i przerabiamy same czarne scenariusze ... dzisiejszy ranek pokazuje inną twarz ... wracam z rannej mszy, zimno, ponuro, leje od wieczora ... idę i paszcza i się cieszy, że dla grzybów przyszłość jest. Wyprzedza mnie dwóch żentelmenów i zaczynają rozmowę: "Pięknie leje, no pięknie za tydzień powinno w lesie ruszyć, pierwsze kureczki... ". No - myślę, wreszcie ktoś jak ja cieszy się z tej pogody, na co za chwilę zbliżają się inni dwaj panowie i rozmowa schodzi na podobne tory; "Niech pada, bo ja już ostatnie zapasy suszonych wyczerpałem a i w spiżarce w przetworach pustki - niech pada. "
Tak więc Polak też potrafi w paskudnej, zniechęcającej pogodzie plusy dostrzec ....i uczcie się od tych panów dostrzegania pozytywów, Ci, którzy idąc za modą świata popadacie w depresje, stany apatycznego hibernowania do lepszych momentów.
sobota, 11 sierpnia 2012
IDZIE KU DOBREMU
wczoraj kropnęło z nieba ciut ...wieczorkiem pięknie zapachniało grzybnią .... opady zapowiadają na 3 dni (ocy na zapowiedziach się nie skończyło), i pełnia wkrótce ... to może być dobry początek sezonu ...
a ja właśnie przeglądam stare zdjęcia i napatoczył mi się najprawdziwszy prawdziwek ... choć zdjęcie nie takie stare bo sprzed miesiąca... niestety okaz nie mój - Taty
a ja właśnie przeglądam stare zdjęcia i napatoczył mi się najprawdziwszy prawdziwek ... choć zdjęcie nie takie stare bo sprzed miesiąca... niestety okaz nie mój - Taty
wtorek, 7 sierpnia 2012
oj cieniutki sezon zapowiada się na tą jesień - jeśli nie zacznie padać to pozostanie nam zbierać chyba tylko zarodniki Alternaria ssp. .... a zapowiadało się tak pięknie....
10 maja z Mamcią machnęłyśmy się w jodłowy las i wspólnie koszyk prawdziweczków ceglastoporych zataszczyłyśmy do domu - między nimi też prawdziwki i kurki (wcześnie w tym roku wyjątkowo)
a pogodynki w TV całe lato ubolewają jaka to brzydka deszczowa pogoda tego lata....
jakoś kurteczka tego nie odczuwam .....ostatnio padało jakieś 3 tygodnie temu ......BA PADAŁO - też palnęłam - pokropiło tyle co ksiądz kropidłem ......a wcześniej i później po 30 i kilka stopni na termometrze
............ nic pozostaje mi dalej żywić nadzieję, że jednak poszwędam się w tym roku po lesie nie tylko po to, żeby podglądać naturę
aha mój pierwszy tego roku - upolowany
10 maja z Mamcią machnęłyśmy się w jodłowy las i wspólnie koszyk prawdziweczków ceglastoporych zataszczyłyśmy do domu - między nimi też prawdziwki i kurki (wcześnie w tym roku wyjątkowo)
a pogodynki w TV całe lato ubolewają jaka to brzydka deszczowa pogoda tego lata....
jakoś kurteczka tego nie odczuwam .....ostatnio padało jakieś 3 tygodnie temu ......BA PADAŁO - też palnęłam - pokropiło tyle co ksiądz kropidłem ......a wcześniej i później po 30 i kilka stopni na termometrze
............ nic pozostaje mi dalej żywić nadzieję, że jednak poszwędam się w tym roku po lesie nie tylko po to, żeby podglądać naturę
aha mój pierwszy tego roku - upolowany
Subskrybuj:
Posty (Atom)
